Kup E-booka

Zapraszam do zakupu E-booka :)

PROZA

Zamieszczone tutaj fragmenty powieści i opowiadania nie zostały jeszcze wydane drukiem.
Publikuję je tutaj z nadzieją na życzliwe zainteresowanie wydawców.

Hanna Krugiełka

Fragment powieści sensacyjnej PDF
W mrocznym pokoju siedział zgarbiony przy biurku. Prawą ręką podpierał skronie, a lewa zwisała mu bezwładnie wzdłuż ociężałego ciała. Tylko promyk światła przebijającego się przez szparę w okiennej zasłonie rozświetlał jego postać. Nie wiadomo czy jeszcze żył…
Może tylko spał po wczorajszej mocno zakrapianej kolacji u Anny.
Przez dwu centymetrową przestrzeń pomiędzy drzwiami, a podłogą bezszelestnie wsunięto zaklejoną kopertę. Nie było na niej żadnych napisów, nie było widać  jej koloru, ani nic szczególnego. Może tylko mrok pokoju nie pozwalał na dokładny opis…
Powoli nadchodził dzień i za oknem w szarzejącym świcie rozpoczął się ruch uliczny lutowego poranka. Tłumy szarych postaci przetaczały się jakby leniwie, a jednak spiesząc w sobie znanych tylko kierunkach. Jakieś czarne wielkie ptaszysko usiadło na parapecie okna i zatrzepotało skrzydłami o szybę.
Z głębi domu wydobywał się dziwny dźwięk… Był to raczej szum, może odkręconego kranu. Nie to chyba była spłuczka. A może jednak ktoś brał poranny prysznic.

Anna otworzyła oczy. Od razu skierowała palce lewej dłoni w kierunku twarzy Konrada. Zawsze po przebudzeniu dotykała ukochanych brwi, całowała jego zaspane oczy i delikatnie muskała policzki opuszkami wskazującego palca, na którym przekornie nosiła pierścionek zaręczynowy. Nie był on kunsztem złotnictwa. Wręcz przeciwnie. Zachwycał prostotą, a nie drogimi zdobieniami i kosztownym materiałem.
Anna uwielbiała prostotę. Otaczała się prostymi w formę przedmiotami i prostymi ludźmi. Przy nich czuła się lepsza. Była dumna ze swojej inteligencji i majątku skrzętnie ukrywanego na koncie bankowym. Tylko ona miała do niego dostęp i nie ufała nikomu.
Kiedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy co jest snem, a co nocną jawą jej subtelne palce natrafiły na pustkę. Bezwolnie zatrzymała dłoń w pół ruchu. Dopiero po dłuższej chwili do jej świadomości dotarło, że tym razem nie obudziła się koło ukochanego. Zasypiali razem od półtora roku spleceni w namiętnym uścisku. Teraz sama nie wiedziała czy jest bardziej zdziwiona czy przerażona. Co się stało?? Chaotycznie starała się sobie przypomnieć wydarzenia z poprzedniego wieczoru…

Obudził się jednak. Było mu strasznie niewygodnie. Bolały go plecy od siedzenia przy biurku przez całą noc. W głowie jeszcze wirowały słowa i ludzie z wczorajszej imprezy. Próbował wstać, ale kiedy tylko udało mu się zmobilizować mięśnie do podniesienia się z fotela zaraz obolały i bezwładny z impetem siadał z powrotem. Bardzo chciał pójść do łazienki. Poranny mocz rozsadzał jego pęcherz. Nie mógł. Po kolejnej próbie stał podparty o blat na ugiętych nogach i rękach. W końcu z wysiłkiem próbując utrzymać równowagę zaczął rozglądać się po szarym i dziwnie pachnącym pokoju. – Gdzie ja jestem?- myślał. – Co się stało z moją głową?
W głowie wirowało nadal, cały czas jego ciało pozostawało bezwładne. Do tego nagle poczuł dotkliwy ból. Chwilę trwało zanim zorientował się, że to rwące przeraźliwie doznanie zlokalizowane jest w jego lewym przedramieniu. Nieprzytomnym wzrokiem spojrzał na swoją rękę. Jego dziwny poranny stan nawet nie pozwalał na wywołanie zwyczajnego przerażenia. Tym niemniej zdołał się chociaż zdziwić na widok zakrzepłej wielką plamą krwi, widniejącej na koszuli wczoraj jeszcze świeżo ukrochmalonego rękawa...
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 3